Dojdzie do odwołania prezydenta Warszawy? Tyle podpisów jest już pod wnioskiem ws. referendum

Dodano:
Rafał Trzaskowski Źródło: Shutterstock
Inicjatorzy referendum, którzy chcą doprowadzić do dymisji Rafała Trzaskowskiego, ogłosili, że zebrali 100 tys. podpisów. – Jesteśmy ogromnie dumni – powiedział Maciej Wilk na konferencji prasowej w Warszawie.

Stołeczna Operacja Referendalna chce odwołania prezydenta i Rady Miasta st. Warszawy. Inicjatorzy – na czele z Wilkiem – potrzebują, zgodnie z przepisami, co najmniej 132 tys. podpisów pod wnioskiem ws. referendum. W tym momencie brakuje im ich ok. 30 tys.

Główny inicjator akcji zapewnił, że 100 tys. to jedynie początek – SOR idzie śmiało po drugie tyle. Dziennik „Gazeta Wyborcza” przypomniał, że przedstawicielom „ruchu”, jak i wolontariuszom pozostały jedynie dwa tygodnie. Koniec września będzie więc rozstrzygający – wiadomo będzie, czy referendum zostanie przeprowadzone, czy nie.

Wilk w poniedziałek (14 września), na Śródmieściu, na konferencji prasowej podkreślił, że inicjatorzy „są ogromnie dumni z wyniku”. Zachęcił też, by się nie zatrzymywać i szukać kolejnych chętnych.

132 tys. to może być za mało. Lepiej mieć więcej podpisów. Oto powód

Wilk wskazał, że SOR „chce zebrać nie tylko brakujące 30 tys., ale i duży naddatek”. – Minimum to 132 tys. podpisów ważnych, czyli tak naprawdę, uwzględniając błędy, minimum wynosi 150-160 tys. Poniżej nie ma sensu nawet ich składać do komisarza – wyjaśnił (cytat za „GW”).

Wcześniej główny inicjator akcji razem z wolontariuszami i wszystkimi osobami, które chcą referendum i odwołania Trzaskowskiego świętował zebranie 75 tys. podpisów po pięciu tygodniach wytężonej pracy. Piotr Guział, współorganizator referendum z 2013 roku (wówczas chodziło o odwołanie byłej prezydent Warszawy – Hanny Gronkiewicz-Waltz), oceniał wtedy szanse zebrania przez SOR 132 tys. ważnych podpisów jako małe.

– Gdyby dynamika zbierania podpisów była taka jak dotychczas, to organizatorzy mają szansę wyrobić się na styk. Tymczasem część podpisów zostanie odrzucona przez sędziego komisarza, z uwagi na to, że będą zawierały niepełne dane, co się zdarza, albo dlatego, że podpisała się osoba nieuprawniona do głosowania w Warszawie itd. Trzeba liczyć, że tych podpisów potrzeba ok. 30 proc. więcej, niż wymaganych, żeby do referendum doszło – mówił (cytat za „Rzeczpospolitą”).

Źródło: „GW” / „Rz”
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...